
Poseł PiS Janusz Kowalski wraz z prezesem partii Niepodległość Robertem Bąkiewiczem dokonali kontroli w ośrodku dla imigrantów w Czerwonym Borze. Nie zostali oni wpuszczeni do środka, jednak udało im się ustalić, że wszyscy pracownicy wyjechali przed ich inspekcją na kontrolne badania do Warszawy. „Rozmawiałem z imigrantem z Jemenu, który został trzy miesiące temu do tego ośrodka przewieziony z Niemiec w ramach procedury dublińskiej” – zaznaczył Janusz Kowalski.
Mieszkańcy powiatu zambrowskiego są przerażeni tym, co w ostatnich dniach zaczęło dziać się w ich okolicy. Grupy kilkudziesięciu mężczyzn spoza Europy krążą po okolicy.
Radny PiS z Rady Powiatu Zambrowskiego Sebastian Mrówka wystosował interpelację do wojewody podlaskiego, w której prosi o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań dotyczących migrantów, jacy zostali umieszczeni w ośrodku w Czerwonym Borze (woj. podlaskie). Radny zaznaczył, że okoliczni mieszkańcy są bardzo zaniepokojeni przebywającymi w ich okolicy migrantami, a lokalne władze nie zostały poinformowane o decyzji umieszczenia ich w Czerwonym Borze.
SZOKUJĄCE! Jestem z posłem Januszem Kowalskim na kontroli poselskiej w Czerwonym Borze w ośrodku dla imigrantów. Ośrodek PUSTY, wszyscy pracownicy zniknęli! Czy uciekli przed kontrolą? Już w tej chwili wiemy, że przywozi się tu migrantów z Niemiec. Czy Polska stała się niemieckim obozem relokacyjnym?! Pilna sprawa – opinia publiczna jest okłamywana!
— alarmował na platformie X Robert Bąkiewicz.
Pusty ośrodek?
Na zamieszonym wideo widać ochroniarza, który poinformował posła Kowalskiego i Roberta Bąkiewicza, że pracownicy ośrodka pojechali na badania lekarskie.
Ma pan obowiązek mnie wpuścić. Pan może sobie mówić co chce, ale ja chcę zobaczyć co jest w środku. Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła ma pan obowiązek mnie wpuścić i proszę mi pokazać, co się dzieje w środku
— żądał od ochroniarza poseł Janusz Kowalski.
Bez pracowników nie wpuszczamy
— odparł ochroniarz.
No ale pan jest pracownikiem ochrony
— zauważył poseł PiS.
Nie. Ja jestem pracownikiem ochrony
— odpowiedział mu ochroniarz.
Kowalski dopytywał, czy w ośrodku naprawdę nie znajduje się żaden pracownik. Ochroniarz powtórzył, że pojechali oni do Warszawy na badania.
Imigranci z Niemiec
Janusz Kowalski relacjonował, jak sytuacja w Czerwonym Borze wygląda na miejscu.
Jesteśmy z Robertem Bąkiewiczem w ośrodku dla imigrantów w Czerwonym Borze, prowadzonym przez Urząd do Spraw Cudzoziemców. Pracuje tu kilku pracowników. Na miejscach parkingowych dla pracowników są samochody, ale zostałem jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej poinformowany, że wszyscy pracownicy nagle wyjechali do Warszawy na okresowe badanie lekarskie. Innymi słowy, mam prawo przypuszczać, że w tym budynku pełnym imigrantów nie ma ani jednego pracownika. Mimo tego, że jakieś samochody tu oczywiście są
— powiedział poseł PiS.
Zdradził też, że jeden z jemeńskich imigrantów przyznał w rozmowie z nim, że został tu przetransportowany z Niemiec w ramach procedury dublińskiej.
Ale szanowni państwo za mną są rzeczywiście imigranci. Ja przed chwilą ustaliłem najważniejszą rzecz. Rozmawiałem z imigrantem z Jemenu, który został trzy miesiące temu do tego ośrodka przewieziony z Niemiec w ramach procedury dublińskiej. To jest potwierdzenie konkretne i to jest efekt tej kontroli poselskiej, że właśnie tutaj na Podlasiu przebywają relokowani, nielegalni imigranci z Niemiec. Można przypuszczać, że taka procedura jest we wszystkich takiego typu ośrodkach realizowana dzisiaj w Polsce
— powiedział Janusz Kowalski.
„Przyjmują tutaj wszystkich jak leci”
Robert Bąkiewicz zwrócił z kolei uwagę, że imigrantów w tym ośrodku może być bardzo wielu.
Ja myślę, że istnieją duże obawy również co do tego, że ta ilość migrantów z Niemiec jest tutaj dosyć duża. Duża nerwowość ochrony tego środka oraz brak, tak jak powiedział wcześniej poseł Janusz Kowalski, pracowników funkcyjnych, no bo usłyszeliśmy, że są tutaj panie sprzątaczki, ale nie ma tych osób, które odpowiadają za ten ośrodek. Budzi to w nas pewne podejrzenie, że tych osób faktycznie zgodnie z tym, co mówią media, co mówią tutaj okoliczni mieszkańcy, że osób przywożonych z Niemiec jest bardzo, bardzo wiele. To oznacza tyle, że Niemcy prowadzą procedurę nielegalnego cały czas przerzucania na teren Polski dużej ilości migrantów, a Tusk z Trzaskowskim przyjmują tutaj wszystkich jak leci. A jak potrzeba, żebyśmy tą sprawę wyjaśnili, żeby się okazało, że jest może zupełnie inaczej, to się wtedy okazuje, że tutaj pracownicy uciekają gdzieś na jakieś badania i nie ma nawet z kim porozmawiać
— zaznaczył Robert Bąkiewicz.
Poseł Kowalski zapewnił ,że dalej będzie kontrolował to, co dzieje się w Czerownym Borze.
Dalej będę kontynuował prowadzenie czynności kontrolnych jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Wyjaśnię, czy w tym ośrodku rzeczywiście nie przebywa ani jeden urzędnik polskiego państwa, że wszyscy wyjechali, zostawili imigrantów bez jakiejkolwiek opieki. Jedno jest pewne i to będę również wyjaśniał w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, jakim prawem przebywają tutaj relokowani imigranci z Niemiec. To potwierdzenie w rozmowie z jednym z imigrantów bezpośrednio jako poseł na Sejm Rzeczpospolitej usłyszałem. Wracam do czynności kontrolnych
— podkreślił Janusz Kowalski.