
Dziennikarz Radia ZET ustalił, że pracę w radach nadzorczych spółek miejskich straciło co najmniej pięć osób, które otrzymały dyplom Collegium Humanum.
Wśród nich znajdują się: Magdalena Mistat, wicedyrektor Europejskiego Centrum Solidarności (zasiadała w radzie Gdańskich Wodociągów), Marek Bonisławski, szef kancelarii prezydentki miasta (stracił stanowisko w dwóch miejscach: Międzynarodowych Targach Gdańskich i Gdańskiej Infrastrukturze Wodociągowo-Kanalizacyjnej), Łukasz Kłos, szef Zarządu Transportu Miejskiego (nadzorował spółkę miejską Gdańska Infrastruktura Społeczna), a także Tomasz Filipowicz, dyrektor wydziału spraw obywatelskich w urzędzie miasta (należał do rady nadzorczej spółki Hala Gdańsk Sopot).
Po absolwentach Collegium Humanum, którzy stracili stanowiska w radach nadzorczych miejskich spółek w Gdańsku, pozostały wakaty. Radio ZET dowiedziało się również, że wiceprezydent Piotr Grzelak, który również uzyskał dyplom na tej uczelni, zachował swoją pracę w dwóch spółkach miejskich: Port Lotniczy Gdańsk oraz Międzynarodowe Targi Gdańskie. Zawdzięcza to zdanemu egzaminowi państwowemu.
Afera w Collegium Humanum — o co chodzi?
O aferze w Collegium Humanum, które istnieje od 2018 r., jako pierwszy napisał w lutym br. „Newsweek”. Według ustaleń dziennikarzy prywatna uczelnia za odpowiednią opłatą miała oferować błyskawiczne kursy (np. trzymiesięczne) kończące się uzyskaniem dyplomu MBA. W normalnym trybie studia te powinny trwać dwa lata. Tymczasem tytuł MBA był jednym z wymogów, które powinien spełniać kandydat na członka rady nadzorczej w spółce z udziałem Skarbu Państwa.
Na początku grudnia 2024 r. prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz zadecydowała, że wszyscy jej podwładni z dyplomem MBA z Collegium Humanum, którzy zasiadają w radach nadzorczych miejskich spółek, muszą zdać specjalny państwowy egzamin. Podobną decyzję podjął w listopadzie prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.