Skip to main content
Gry

Największe oszustwo w branży gier wideo? Fani mają mocnego kandydata

Autor 3 kwietnia 2025Brak komentarzy

Paradise jest tą produkcją, która z początku zdobyła ogromny rozgłos w branży gier, przyciągnęła ogrom zainteresowanych fanów, a na samym końcu ugięła się pod absolutnym gradem krytycznych komentarzy. Czy naprawdę mamy do czynienia z dużym szwindlem sektora gamingowego?

Paradise wzbudził zachwyt fanów

Paradise rozbudził wyobraźnie i entuzjazm fanów z kilku powodów. Dzieło miało być klasycznym przykładem symulacyjnej gry z… uwaga… nieskończonymi wręcz możliwościami i bajeczną grafiką, gdzie granice między fikcją a realizmem zacierane są na każdym kroku. Wszystko to potęgowało fakt, że tytuł miał debiutować w darmowym modelu rozgrywki.

Twórcy zachęcali, na każdym kroku uwypuklając rzekome zalety gry. W Paradise mamy mieść możliwość zatopienia się w niesamowicie interaktywnym świecie, gdzie przykładowo interakcje z postaciami niezależnymi napędzane są przez skrzętnie działającą sztuczną inteligencję. A co za tym idzie – bohaterowie mają dysponować prawdziwymi głosami, wyrażać emocje i w płynny sposób reagować na wszelkie otaczające ich sytuacje.

Czyż wszystkie te zapowiedzi nie wyglądają zachęcająco i błyskotliwie? Z takiego założenia wychodzili też użytkownicy Steama, którzy masowo dodawali Paradise do swojej listy życzeń najbardziej wyczekiwanych produkcji.

Scam na szeroką skalę w branży gier wideo?

Niestety Paradise najprawdopodobniej nie jest tym, czym chcielibyśmy, żeby było. Produkcja już kilkukrotnie prześwietlona została przez YouTuberów, serwisy internetowe i samozwańczych śledczych, którym udało się zebrać sporo dowodów na to, że mamy do czynienia z dużym szwindlem.

Wczoraj uruchomione zostały rzekome Playtesty Paradise, do których jednak nie da się dołączyć, bowiem napotykamy okienko z błędem. Tytuł miał zadebiutować równocześnie na Steamie i Epic Games Store 2 kwietnia tego roku. Tak się jednak nie stało. Deweloperzy postanowili również udostępnić demonstracyjną wersję gry na swojej zewnętrznej platformie w formie pliku do pobrania. Komentarze w serwisie X osób, chcących skosztować próbkę gry, mówią jednoznacznie – gra po prostu nie działa.

W sieci zaroiło się szereg oskarżeń adresowanych w kierunku Ultra Games Ltd., twórców tej produkcji. Kwestionowano wiarygodność producentów, bowiem adres siedziby firmy miał być zlokalizowany w Rosji. Dociekliwe osoby sprawdziły, że pod wspomnianym adresem nic się nie znajduje.

Próbki z gry, fragmenty gameplayu publikowane przez deweloperów potrafiły wzbudzić nieco ekscytacji, choć warto pamiętać, że i tu pojawiło się ogrom wątpliwości, czy faktycznie możemy mówić o rzeczywistej grze, a nie krótkich urywkach wygenerowanych chociażby przez sztuczną inteligencję.

Kryptowaluty, token i powtórka z historii?

Nie to jednak przelało czarę goryczy. Najwięcej oskarżeń wobec twórców Paradise odnosiło się do prób manipulowania kryptowalutą. Deweloperzy wprowadzili własny Paradise Token ($PAR) i nakłaniali odbiorców do inwestycji realnych pieniędzy pod pozorem realnych wzrostów wartości tej waluty po premierze gry.

Mechanizm ten zrodził szereg obaw o tzw. pumping and dumping, czy sztuczne podbijanie wartości tokena. Wyobraźmy sobie, ile zarobiliby producenci gry, gdyby przynajmniej 10% osób mających Paradise na swojej liście życzeń, poczyniło nawet skromną inwestycję w ten projekt.

Wydaje się, że na ten moment Paradise kompleksowo prześwietlone zostało przez branżę. Produkcja i jej twórcy nie emanują transparentnością, a w sieci nie bez kozery pojawiają się porównania tejże gry do niesławnej produkcji The Day Before, która jak szybko zaliczyła rynkową premierę, tak szybko upadła.

INTERIA.PL