
Ambasador Ukrainy w Polsce zasugerował, że po zakończeniu wojny Polska może nie brać udziału w odbudowie kraju. Wasyl Bodnar stwierdził w rozmowie z RMF FM, że w procesie wezmę udział tylko te kraje, które wyślą swoje wojska do Ukrainy w ramach misji stabilizacyjnej. Na uwagę dziennikarza, że z sondaży wynika, że większość Polaków nie popiera takiego rozwiązania, dyplomata powołał się na przykład Francji. – Wojska francuskie wejdą do Dnipra czy do Lwowa, bo zostaną tam rozlokowane. Później za nimi pójdzie biznes i zacznie się udział w odbudowie Ukrainy. A gdzie będzie polski biznes? – zapytał.
Te słowa wyraźnie oburzyły Leszka Millera. Były premier przyznał, że Polska wyraźnie nie ma szczęścia do ukraińskich ambasadorów. – Gdyby to była wypowiedź jakiegoś szeregowego polityka, kogoś kto nie ma odpowiedniego znaczenia, można by na to machnąć ręką. Tymczasem mamy pana, który zachowuje się w sposób impertynencki. To jest bezczelność, co wyrabia ambasador – ocenił na antenie Polsat News. Polityk przypomniał, że Polska jest krajem, który przekazał Ukrainie ogromną pomoc, zarówno w pieniądzach, jak i sprzęcie. – Przychodzi pan z Kijowa i mówi: „To wszystko jest nieważne. Jak nie zrobicie tego, czego chcemy, to nie będziecie uczestniczyć w odbudowie Ukrainy”. No co to jest? – dopytywał.