
Do dramatycznych wydarzeń doszło w szpitalu w Nowym Dworze Mazowieckim niedaleko Warszawy. 45-latek udał się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Mężczyzna skarżył się na ostre bóle w klatce piersiowej. Mimo tego pan Jakub nie mógł liczyć na pomoc medyków. Po dwóch dniach ponownie zgłosił się do szpitala. Tym razem badanie EKG zostało wykonane, jednak jego wyniki nie były jednoznaczne. Ostatecznie lekarz podjął decyzję o wystawieniu skierowania na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
Gdy mężczyzna pojawił się na SOR, uskarżał się na duszności oraz bóle w klatce piersiowej. Mimo tego, przez trzy godziny nikt nie udzielił mu pomocy. Pan Jakub zrezygnował z czekania i postanowił udać się do domu. – Idąc do samochodu, który zaparkowałam sto metrów dalej, mężowi zaczęły się plątać nogi, dostał drgawek, zaczęło go mocno palić w klatce piersiowej – opowiadała żona mężczyzny. Ostatecznie para zadzwoniła na numer alarmowy 112. Gdy na miejsce dotarło pogotowie, 45-latek został zabrany do szpitala w Legionowie.
Mężczyzna dostał zawału serca i przeszedł skomplikowaną operację. – Później dowiedzieliśmy się od lekarza, że liczyły się już minuty. Gdybym sama chciała zawieźć męża do Legionowa, to prawdopodobnie już bym go nie dowiozła – opowiadała żona pana Jakuba. Ostatecznie 45-latek opuścił placówkę w Legionowie, jednak musi chodzić na rehabilitację i do końca życia będzie musiał przyjmować leki.
W związku z zachowaniem pracowników szpitala w Nowym Dworze Mazowieckim, para skierowała skargę do Rzecznika Praw Pacjenta, który wszczął już postępowanie wyjaśniające. Dodano jednak, że naruszenie praw pacjenta będzie można stwierdzić dopiero po złożeniu przez szpital stosownej dokumentacji. O sprawie została również powiadomiona Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie.