W poniedziałek francuski sąd orzekł, że liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen – oraz ośmiu europosłów – są winni w sprawie defraudacji unijnych funduszy.
Ponadto organ wydał Le Pen zakaz udziału w wyborach przez pięć lat. Tymczasem, jak przekazała agencja Reutera, sędzia, która wydawała wyrok, została objęta ochroną policyjną.
Wydała wyrok ws. Marine Le Pen. Sędzia z policyjną ochroną
Benedicte de Perthuis przewodniczyła trzyosobowemu składowi sędziowskiemu, który wydał wyrok w sprawie Marine Le Pen. Jak przekazało źródło, adres zamieszkania sędzi został opublikowany w sieci. Ponadto otrzymywała ona pogróżki.
Kobiecie przydzielono ochronę policyjną zarówno w pracy, jak w i domu. Policja z Paryża potwierdziła, że w sprawie gróźb pod adresem de Perthuis prowadzone jest dochodzenie.
Jak zauważa Reuters, groźby, które otrzymali także inni urzędnicy sądowi zaangażowani w proces Le Pen „wywołały we Francji refleksję na temat populistycznego niezadowolenia, które podważa wiarę w krajowy wymiar sprawiedliwości„.
Marine Le Pen skazana. Przez Francję przetacza się fala oburzenia
Christophe Soulard, przewodniczący Sądu Kasacyjnego, będącego najwyższym sądem we Francji, przekazał w wywiadzie dla „Le Monde”, że groźby pokazują, iż francuska demokracja została osłabiona i znajduje się w „niepokojącym momencie”.
– Atak na system sądowniczy to nie tylko atak na sędziów, ale także na fundamenty naszej demokracji. Sędziowie są dziś atakowani osobiście, szczególnie w mediach społecznościowych, co jest nowym zjawiskiem – mówił Soulard.
Z kolei z sondażu Odoxa opublikowanego w poniedziałek wynika, że blisko 90 proc. respondentów będących zwolennikami Zjednoczenia Narodowego, uważa, że sąd potraktował Le Pen surowiej niż innych polityków. Natomiast ponad połowa jest zdania, że proces był sprawiedliwy.
Zakaz udziału w wyborach, jaki otrzymała Le Pen, natychmiast wszedł w życie, a tym samym przekreślił jej szansę na start w 2027 roku. Liderka Zjednoczenia Narodowego odpiera zarzuty – uważa, że pieniądze zostały wykorzystane zgodnie z prawem.
Źródła: Reuters, Interia