
Czy osoby ubiegające się o azyl będą wkrótce zawracane na granicach Niemiec? Przyszły rząd to planuje, ale będzie zależny od wsparcia sąsiadów, między innymi Polski – pisze portal dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Niemiecki funkcjonariusz Torsten Ebert informuje o bardzo dobrej współpracy z polskimi kolegami. „Czy Polska musi zgodzić się na planowane odsyłanie osób ubiegających się o azyl? Czy tylko zostać poinformowana z pewnym wyprzedzeniem?” – zastanawia się FAZ.
FAZ przywołuje uzgodnienie prowadzących obecnie negocjacje koalicyjne CDU/CSU i SPD, które chcą „w porozumieniu z naszymi europejskimi sąsiadami” na wspólnych granicach zawracać także osoby ubiegające się o azyl. Ma to pomóc w opanowaniu migracji.
Ale jak mogłoby to wyglądać w praktyce? Czy to w ogóle zadziała? Jeśli zawracanie miałoby gdziekolwiek się udać, to właśnie tutaj
— pisze o granicy polsko-niemieckiej we Frankfurcie nad Odrą FAZ.
Torsten Ebert informuje o bardzo dobrej współpracy z polskimi kolegami
— czytamy w tekście. Ebert jest funkcjonariuszem policji federalnej, kieruje lokalnym posterunkiem, który jest odpowiedzialny za kontrolowanie odcinka granicy o długości około 80 kilometrów.
Oba kraje mają nowoczesną umowę policyjną i istnieją wspólne biura. Starają się nauczyć przynajmniej trochę języka drugiej strony. Niemieccy i polscy policjanci pełnią wspólne patrole w strefie przygranicznej. Niemcy w typowych niebieskich mundurach, Polacy w wojskowym kamuflażu
— pisze FAZ.
CZYTAJ TAKŻE: „Bild” ujawnia „tajny plan” Merza ws. migracji! Tak chcą zawracać ich do Polski. Błaszczak: „Stawiamy twarde weto”
Niemcom się poprawiło, a Polakom?
Portal zauważa, że „sytuacja migracyjna poprawiła się w ostatnich miesiącach. W szczególności znacznie mniej osób z Białorusi podróżuje do Niemiec przez Polskę. Reżim w Mińsku, sojusznik rosyjskiego władcy Władimira Putina, próbuje zdestabilizować Zachód poprzez przemyt migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu.
Szczyt był jesienią 2023 roku. Polacy zrobili wiele od tego czasu, aby opanować sytuację
— mówi funkcjonariusz Torsten Ebert, który wskazuje budowę ogrodzenia na wschodniej granicy Polski, jako przykład tych działań.
Warto w tym miejscu przypomnieć niemieckim mediom i funkcjonariuszom policji, że zapora na wschodniej granicy Polski nie powstała w ostatnich miesiącach, ale za rządów PiS, a głównym jej przeciwnikiem był sam Donald Tusk.
Jednak Polacy pod rządami premiera Donalda Tuska oczekują teraz, że Niemcy zajmą twarde stanowisko. I tym razem Warszawa naprawdę chce być włączona
— czytamy w tekście FAZ. Nie tak, jak w przypadku kontroli granicznych w 2023 r., kiedy to poczuła się zaskoczona przez Berlin.
Tak więc i w tym przypadku pojawia się pytanie: czy Polska musi zgodzić się na planowane odsyłanie osób ubiegających się o azyl? Czy tylko zostać poinformowana z pewnym wyprzedzeniem?
— pyta FAZ.
Do tej pory na granicy zawracane są tylko osoby, które nie spełniają wymogów wjazdu i nie ubiegają się o azyl. W 2024 r. we Frankfurcie nad Odrą odnotowano 5199 nielegalnych wjazdów lub prób wjazdu. 4203 osoby zostały zawrócone przez policję. Tylko 340 mężczyzn i kobiet ubiegało się o azyl na tym odcinku granicy w 2024 roku – informuje FAZ, powołując się na dane liczbowe pochodzące ze statystyk policji federalnej.
Odsyłanie migrantów ubiegających się o azyl wymagałoby rozszerzenia kontroli granicznych.
Według funkcjonariuszy konieczne byłoby stworzenie jeszcze większej liczby stałych punktów kontrolnych niż obecnie, a koszty personelu byłyby ogromne. Trzeba też zadbać o to, by polscy funkcjonariusze wzięli daną osobę pod opiekę i uniemożliwili jej ponowne podjęcie próby w kolejnym punkcie kontrolnym
— czytamy.
Zależałoby to więc od gotowości współpracy ze strony krajów sąsiednich”
— zauważył „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
koal/PAP