W Sejmie doszło do awantury po słowach Jarosława Kaczyńskiego w kierunku Romana Giertycha. Prezes PiS nazwał posła KO „sadystą”. Po tej wypowiedzi politycy wymieniali kolejne uprzejmości, a Giertych w pewnym momencie stwierdził, że jest wujkiem Kaczyńskiego. O co dokładnie chodziło?
Jarosław Kaczyński w bardzo emocjonalny sposób tłumaczył ostatnie dramatyczne wydarzenia w polityce. – Mamy do czynienia z doprowadzeniem do śmierci Barbary Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie. Mamy tutaj na sali głównego sadystę – Giertycha – mówił prezes PiS.
Po tych słowach w Sejmie wywiązała się awantura. Więcej piszemy o niej w tym tekście. W pewnym momencie Roman Giertych zaczął kpić z prezesa PiS.
– Jarku, siadaj spokojnie, uspokój się – mówił Giertych po emocjonalnym wystąpieniu Kaczyńskiego.
– Nie jestem z tobą po imieniu łobuzie! – odpowiadał wybuchowo lider Zjednoczonej Prawicy.
Giertych: jestem wujkiem Kaczyńskiego
I wtedy padły słowa o „wuju”. – Nie jestem z panem panie Kaczyński po imieniu. Badacze genealogii wykazali, że jestem wujkiem pana Kaczyńskiego, daleko spowinowaconym. Mów mi wuju! – wypalił poseł KO.
By w pełni zrozumieć, o co chodziło Giertychowi, trzeba cofnąć się do 2019 roku. Wtedy to mecenas miał w zwyczaju publikowanie w mediach społecznościowych listów do znanych postaci życia publicznego, z którymi na przykład pozostawał w konflikcie.
Wówczas wystosował list do Kaczyńskiego, w którym przekonywał, że jest kuzynem prezesa PiS.
„Pewnie się zdziwisz, że piszę na ty, ale przesłano mi Kochany Kuzynie wywód genealogiczny Minakowskiego” – pisał do Kaczyńskiego Giertych w 2019 roku.
Dalej tłumaczył, o co chodzi z tą „genealogią”.
„Pewnie się zdziwisz, że piszę na ty, ale przesłano mi Kochany Kuzynie wywód genealogiczny Minakowskiego, z którego wynika, że mój prapraprapradziadek Kacper Kazimierz Saski był prapradziadkiem Jadwigi Sarć, która wyszła za Stanisława Święckiego, którego brat Czesław Święcicki ożenił się z Kazimierą Jasiewicz, która była siostrą Aleksandra Jasiewicza, twojego Kuzynie dziadka” – pisał Roman Giertych.
Giertych twierdził, że „skoro tatuś naszego prezydenta, kuzynka premiera, siostry, bracia, szwagierki, wujowie, siostrzenice, bratanice, fryzjerki, kierowcy, koleżanki fryzjerek etc.etc. naszych kochanych posłów PiS zajmują poczesne miejsca w obozie dobrej zmiany, to i ja pomyślałem, że dla mnie jakieś miejsce się znajdzie”.
„Przecież nie jestem kuzynem zwykłego posła, który może liczyć jedynie na jakąś radę nadzorczą tylko jestem kuzynem samego Ciebie. Wicepremierem już u Ciebie byłem (brrr, aż mi się zimno robi na samo wspomnienie), ale Prokuratorem Generalnym to byłbym idealnym, tym bardziej, że Ziobro w ogóle nie jest spokrewniony, czy spowinowacony ani z Tobą ani z premierem i nie wiadomo jak się znalazł w dobrej zmianie” – podsumował Giertych.