
Premier Donald Tusk już ogłosił, że Polska na tym straci, co jest oczywiście dość naturalne. To może nie będzie jakaś gigantyczna strata, ale w pewien sposób znacząca. Najbardziej ucierpi pewnie branża motoryzacyjna i dlatego na piątek Donald Tusk zwołał spotkanie z jej przedstawicielami.
Wprawdzie bezpośredni eksport z Polski do Stanów Zjednoczonych akurat, jeżeli chodzi o tę branżę, nie jest duży, to Polska jest ważnym ogniwem w łańcuchu dostaw. Produkujemy np. skrzynie biegów do samochodów produkowanych w Niemczech, które potem są eksportowane do Stanów Zjednoczonych.
Zresztą Donald Trump ma obsesję na punkcie samochodów sprowadzanych z Niemiec do Stanów Zjednoczonych. Kłócił się o to jeszcze z kanclerz Angelą Merkel, która przecież od ładnych paru już lat, nie jest kanclerzem.
Cła Donalda Trumpa problemem dla PiS
Politycy obozu władzy mówią, „a nie mówiliśmy”. To teraz PiS i Konfederacja ma problem. Politycy PiS, jak pamiętamy, owacyjnie przywitali wybór Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych w listopadzie ubiegłego roku. Pamiętamy to skandowanie „Donald Trump, Donald Trump” na sali plenarnej Sejmu.
Ale im dalej od tego dnia tym dla prawicy było trudniej, dlatego, że przede wszystkim nowa administracja Stanów Zjednoczonych postanowiła bardzo brutalnie rozprawić się z Ukrainą zaatakowaną trzy lata temu przez Rosję.
Trwają wprawdzie rozmowy już nawet nie na temat pokoju, ale rozejmu, jednak Donald Trump bardzo ostro w Białym Domu potraktował prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Chyba dlatego, że zdał sobie sprawę, że postulat zakończenia wojny w ciągu kilkudziesięciu godzin, co zapowiadał jeszcze przed objęciem urzędu, okazał się nierealistyczny i próbował zrzucić winę właśnie na tego słabszego, czyli na Wołodymyra Zełenskiego.
Cła mają być remedium na problemy Stanów Zjednoczonych i jednak stają się problemem dla polskiej prawicy, z powodów, o których już wspomniałem.
Karol Nawrocki, kandydat PiS na prezydenta, spotkał się z przedstawicielami amerykańskiej izby handlowej w Polsce i próbował mówić o tym, że cła narzucone przez Donalda Trumpa to efekt kryzysu w Unii Europejskiej. Próbował obciążać Brukselę za cła wprowadzone przez Donalda Trumpa. Później jednak chyba zorientował się, że za mocno idzie w obronę Donalda Trumpa i dodał, że nie jest rzecznikiem nowej amerykańskiej administracji.
Wyraźnie jest to problem dla Prawa i Sprawiedliwości. Nie ma wątpliwości, że obóz władzy, czyli przede wszystkim Donald Tusk, będzie próbował w najbliższych dniach i tygodniach to wykorzystać.