Według maderskich służb cytowanych we wtorek przez regionalną telewizję RTP Madeira łamiący zakazy urlopowicze narażają się nie tylko na kary finansowe, ale również ryzykują zdrowiem i życiem. W sytuacji uruchomienia akcji ratunkowej, jak dodają media, to właśnie winowajcy są obciążani kosztami działań ratowników.
Jednym z miejsc, na które pomimo zakazów przedostają się turyści, jest Vereda do Pico do Areeiro, czyli szlak prowadzący na usytuowany w centrum wyspy szczyt Areeiro. Na ujawnionych przez regionalną telewizję nagraniach oraz filmach opublikowanych w internecie słychać, że wśród nieposłusznych turystów są głównie cudzoziemcy, w tym Polacy.
Na szlaku tym w czwartek zginął niemiecki turysta, który spadł w ponad 200-metrową przepaść. Według świadków wypadku na krótko przed tragedią wczasowicz robił sobie zdjęcie na stromym zboczu.
Zobacz również:
Madera. Turyści ignorują przepisy. Zapłacą za akcję ratowników
Tego samego dnia ratownicy zostali skierowani na szlak Ponta de Sao Lourenco, na wschodzie Madery, aby udzielić pomocy zranionej w nogę polskiej turystce. Regionalne władze nie sprecyzowały czy wypadek nastąpił z winy wczasowiczki.
Od stycznia na Maderze obowiązują kary za uruchomienie akcji ratowniczej, która została podjęta na skutek winy turysty. Stanowią one równowartość kosztów organizacji akcji ratowniczej, w tym m.in. wynajęcia śmigłowca do poszukiwań i kosztów pracy pilotów oraz ratowników.
Średni koszt trwającej godzinę akcji ratowniczej przy użyciu śmigłowca na tym portugalskim archipelagu przekracza 1200 euro.