Polskie urzędy gminne przeżywają obecnie prawdziwe oblężenie wniosków o wydanie warunków zabudowy, zwanych potocznie „wuzetkami”. W niektórych regionach liczba składanych dokumentów wzrosła ponad dwukrotnie w porównaniu z poprzednimi latami.
Taka sytuacja zmusza wiele samorządów do poszukiwania wsparcia zewnętrznego w celu terminowego rozpatrzenia napływających podań. Opóźnienia w wydawaniu decyzji mogą bowiem skutkować karą finansową w wysokości 500 złotych za każdy dzień zwłoki – czytamy w serwisie Radia Zet.
Przyczyną tego nagłego wzrostu zainteresowania „wuzetkami” jest planowana reforma planowania przestrzennego. Zgodnie z rządowym projektem, wszystkie samorządy są zobowiązane do 30 czerwca 2026 roku uchwalić tzw. plany ogólne, które zastąpią dotychczasowe studia uwarunkowań.
Właściciele nieruchomości chcą zdążyć przed zmianą prawa
Po tym terminie, wydawanie decyzji o warunkach zabudowy będzie możliwe wyłącznie w oparciu o nowe plany ogólne. Właściciele nieruchomości obawiają się, że nowe regulacje mogą ograniczyć możliwości zabudowy ich działek, co potencjalnie obniży ich wartość. Dlatego też starają się uzyskać warunki zabudowy na obecnych zasadach, zanim wejdą w życie nowe przepisy.
Wzmożony napływ wniosków stanowi duże wyzwanie dla urzędów gmin, które muszą sprostać zwiększonemu obciążeniu pracą. W przypadku przekroczenia ustawowego terminu na wydanie decyzji, gminom grozi kara finansowa w wysokości 500 złotych za każdy dzień opóźnienia.
W obliczu takiej sytuacji, niektóre samorządy decydują się na zlecanie przygotowania projektów decyzji firmom zewnętrznym, aby uniknąć sankcji finansowych.
Eksperci zwracają uwagę na potencjalne ryzyko związane z nowymi regulacjami. Ograniczenie prawa własności poprzez uniemożliwienie zabudowy działek bez odpowiedniego odszkodowania może budzić wątpliwości co do zgodności z Konstytucją RP.