Skip to main content

  • Marcin Romanowski jest poszukiwany w związku ze śledztwem w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Polityk PiS ma 11 zarzutów w związku z nieprawidłowościami przy przydzielaniu państwowych dotacji
  • Dotychczas Romanowski nie był w ogóle ścigany przez policję, choć wiadomo, że przebywa w węgierskiej stolicy, spotykając się z ministrami rządu Viktora Orbana
  • Nowe przepisy dają prokuratorowi generalnemu możliwość odwołania od ewentualnej decyzji sądu o przekazaniu Romanowskiego stronie polskiej
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu

Jak zauważył tygodnik, w połowie marca parlament wprowadził do ustawy poprawki dotyczące współpracy w sprawach karnych z państwami członkowskimi UE. Nowe przepisy dają prokuratorowi generalnemu możliwość odwołania od ewentualnej decyzji sądu o przekazaniu Romanowskiego stronie polskiej.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Następnie Kuria, węgierski sąd najwyższy, mógłby uchylić decyzję sądu niższej instancji o przekazaniu poszukiwanego w Polsce polityka.

Według „HVG” węgierskie ministerstwo sprawiedliwości nie ukrywało rzeczywistych celów przyjętych zmian. „Krok ten był konieczny dla uregulowania możliwości skutecznego działania przeciwko ewentualnym bezprawnym orzeczeniom sądów” – napisano w ministerialnym uzasadnieniu, cytowanym przez tygodnik.

Marcin Romanowski na Węgrzech. Tak wygląda jego pobyt nad Dunajem

Jak zauważył „HVG”, policja powinna aresztować przebywającego w Budapeszcie Romanowskiego i doprowadzić go do sądu, który decyduje o ewentualnym wykonaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Jednak od grudnia Romanowski nie był w ogóle ścigany przez policję, choć wiadomo, że przebywał w węgierskiej stolicy, spotykając się z ministrami rządu Viktora Orbana. Sąd Metropolitalny dla Budapesztu poinformował w zeszłym tygodniu, że były wiceminister sprawiedliwości nie jest ścigany – zaznaczył „HVG”.

„Węgry podejmują duże ryzyko, próbując obejść prawo UE w sprawie, która już wywołała międzynarodowy skandal” – skonkludował tygodnik.

Marcin Romanowski z zarzutami. O co chodzi w sprawie?

Marcin Romanowski jest poszukiwany w związku ze śledztwem w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Polityk PiS ma 11 zarzutów w związku z nieprawidłowościami przy przydzielaniu państwowych dotacji.

9 grudnia br. Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa zadecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Romanowskiego. Poseł nie stawił się na posiedzeniu sądu. Zaczął się również ukrywać przed organami ścigania. W czwartek prokurator kierujący śledztwem wydał list gończy za posłem.

19 grudnia Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o wystawieniu europejskiego nakazu aresztowania byłego wiceministra sprawiedliwości. Z kolei Komenda Główna Policji przekazała wniosek o wszczęcie poszukiwań międzynarodowych Romanowskiego za pomocą tzw. czerwonej noty Interpolu do Sekretariatu Generalnego Interpolu w Lyonie. Tu decyzja jeszcze nie zapadła. Po wystawieniu czerwonej noty można będzie zatrzymać ukrywającego się polityka w blisko 200 krajach.

Poseł Romanowski z azylem na Węgrzech

W czwartek 19 grudnia obrońca Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski poinformował, że rząd Węgier uwzględnił wniosek posła PiS Marcina Romanowskiego i udzielił mu azylu. Jak przekazał, Romanowski zwrócił się o azyl w związku „z politycznie motywowanymi działaniami ze strony służb i Prokuratury Krajowej”. Informację tę potwierdziła administracja Viktora Orbana.

Gergely Gulyás, szef kancelarii premiera Orbana, zwrócił uwagę, że zdaniem strony węgierskiej Romanowski w Polsce nie może liczyć na sprawiedliwy proces. — W jego przypadku także istnieją konkretne dowody na brak sprawiedliwego procesu, gdyż latem tego roku został aresztowany, mimo że jako członek Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy korzystał z immunitetu. Zwolniono go dopiero po złożeniu przez Przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego oficjalnego protestu skierowanego do władz polskich, a polski sąd potwierdził, że aresztowanie było bezprawne — powiedział węgierski urzędnik.

2 stycznia polityk zrzekł się statusu posła zawodowego. Poinformował także, że nie będzie pobierać wynagrodzenia z Sejmu.