Skip to main content

Wczorajszy wpis szefa Ministerstwa Finansów Andrzeja Domańskiego na temat odczytu inflacji za marzec, to kolejny pokaz oderwania tej ekipy od rzeczywistości” – podkreślił były premier Mateusz Morawiecki we wpisie w mediach społecznościowych.

Inflacja w marcu – 4,9 proc. Kolejny raz poniżej oczekiwań analityków (5,1 proc.). W kolejnych miesiącach będziemy najprawdopodobniej obserwować dalszy spadek inflacji

— napisał na platformie X szef resortu finansów Andrzej Domański.

Mateusz Morawiecki zaznaczył, że „pan Minister chwali się odczytem inflacji 4,9 proc. r/r mimo że rok temu o tej porze inflacja wynosiła jedynie 2 proc.”.

Oznacza to, że w ciągu zaledwie 12 miesięcy dynamika wzrostu cen przyspieszyła ponad dwukrotnie. Chwalenie się takim wynikiem w sytuacji, gdy ceny wciąż idą w górę, brzmi jak kpina z obywateli, którzy codziennie zmagają się z drożyzną

— podkreślił były premier.

Obecny odczyt jest zniekształcony”

Wskazał, że „co istotne powinniśmy pamiętać, że obecny odczyt jest zniekształcony, ponieważ Główny Urząd Statystyczny zmienił tzw. koszyk inflacyjny, obniżając w nim udział żywności i nośników energii, czyli kategorii, które w ostatnim czasie drożeją najbardziej”.

Nowy Prezes GUS coraz bardziej idzie w kierunku starego dowcipu – ‘ceny chleba wzrosły o 20 proc., ale za to ceny lokomotyw spadły o 10 proc., więc średnio wszystko jest w porządku’

— napisał Mateusz Morawiecki.

Zaznaczył, że „popatrzmy na dane”.

Same ceny żywności r/r wzrosły o 6,7 proc. Ceny nośników energii aż o 13,3 proc. A dopiero nas czeka ostateczna rezygnacja z tarczy energetycznej czy wdrażanie ideologicznych postulatów polityki klimatycznej, na czele z systemem ETS 2. Tymczasem polska gospodarka wchodzi w drugi kwartał 2025 roku w coraz trudniejszej kondycji. Rząd zaplanował na ten rok rekordowy deficyt budżetowy w wysokości blisko 300 miliardów złotych – to kwota, która pokazuje, jak bardzo finanse publiczne są nadwyrężone. Jednocześnie obserwujemy rosnącą lukę VAT, czyli różnicę między tym, co powinno wpłynąć do budżetu z podatku VAT, a tym, co faktycznie udaje się ściągnąć

— podkreślił.

Tak drożyzny nie powstrzymacie”

Były premier wskazał, że „problemy ze ściągalnością podatków pogłębiają się, co może być związane z osłabieniem gospodarczym i rosnącym szarym rynkiem”.

Na domiar złego zyski spółek Skarbu Państwa, takich jak ORLEN S.A., PGE czy PGNiG, są na historycznie niskim poziomie – wysokie koszty energii i surowców oraz niepewność regulacyjna skutecznie podcinają im skrzydła. W efekcie budżet traci kolejne źródła dochodów, a drożyzna, z którą zmagają się Polacy, ani myśli odpuszczać

— napisał.

Mateusz Morawiecki zauważył, że „nie zmienia się za to stanowisko reprezentanta koalicji 13 grudnia w Radzie Polityki Pieniężnej – Pani Joanny Tyrowicz, która jest za podwyżką stóp procentowych”.

Obecnie rządzący funkcjonują w alternatywnej rzeczywistości. Polacy widzą swoje rachunki za gaz, prąd i ich wzrosty. Idąc do sklepu, widzą, że ceny rosną i czasem z tygodnia na tydzień coś idzie w górę o 50 groszy albo 1 zł. To, że zmieniliście szefa GUS, a ten zmienił model obliczeń, nic nie da! W taki sposób drożyzny nie powstrzymacie. Pomysłami Pani Tyrowicz też nie. Rządzący mogą sobie gratulować „sukcesów” na papierze, ale Polacy płacą coraz więcej – i to się liczy

— zaznaczył były premier.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Zbigniew Kuźmiuk: Minister Domański cieszy się z niższej inflacji, choć wie, że to skutek „zabiegów” GUS. „Klasyczna manipulacja statystyczna”

Inflacja wciąż wysoka, choć odrobinę drgnęło! „Miał być szczyt w marcu, a szczyt nam się wypłaszczył…”. O ile wzrosły ceny za energię elektryczną?

nt/FB