W środę, 2 kwietnia, w Bieszczadach doszło do niebezpiecznego incydentu. Niedźwiedzica zaatakowała 36-letniego mężczyznę. Choć udało mu się uciec, odniósł liczne rany.
O zdarzeniu poinformowało Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Sanoku, publikując informacje na swoich mediach społecznościowych. Ratownicy przekazali, że zespół R0192, stacjonujący w Tarnawie Górnej, został wezwany do mężczyzny, który padł ofiarą ataku matki dwóch małych niedźwiadków.
Mężczyzna zdołał uciec z niebezpiecznej sytuacji, został jednak „dotkliwie pogryziony”. Konieczne było natychmiastowe przetransportowanie go na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Sanoku.
Ratownicy zaapelowali do obywateli o zachowanie szczególnej ostrożności podczas wizyt w bieszczadzkich lasach. Przypomnieli, że o tej porze roku niedźwiedzie są szczególnie niebezpieczne, gdyż mogą być „głodne, rozdrażnione i bardzo niebezpieczne kiedy strzegą swojego potomstwa i terytorium”.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, ofiarą ataku był 36-letni zbieracz poroża, który udał się do lasu w okolicach Komańczy. Po ataku niedźwiedzicy, która stanęła w obronie młodych, mężczyźnie udało się wezwać karetkę.
– Mężczyzna z żoną wyjechał naprzeciw karetce. Gdy się spotkali, poszkodowany przesiadł się do karetki – przekazała Barbara Pieszczoch, dyrektorka Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego. Poszkodowany miał liczne rany na nogach i rękach, które powstały, gdy chronił głowę przed atakiem.
– Jego stan jest stabilny, niezagrażający życiu. Został u nas zaopatrzony. Za dzień lub dwa wyjdzie ze szpitala. Pacjent miał dużo szczęścia – przekazał Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala.
Ataki niedźwiedzi
Ostatnio dochodziło również do podobnych ataków niedźwiedzi na Słowacji, w tym na polskiego turystę. Jak informowaliśmy w naTemat.pl, 21 marca starszy mężczyzna został zaatakowany przez drapieżnika, który gryzł i drapał go po nogach i rękach. Jego syn, próbując odpędzić zwierzę, ostatecznie wezwał pomoc. Poszkodowany mężczyzna trafił do szpitala śmigłowcem ratunkowym.
Tego samego dnia inny niedźwiedź zaatakował spacerującego z psem mężczyznę w Małej Fatrze. Mężczyzna, zamiast się oddalić, postanowił zagwizdać, aby spłoszyć zwierzę, co niestety spotkało się z agresywną reakcją drapieżnika.
Tragedia miała miejsce 30 marca w okolicach miejscowości Detva na Słowacji. Mężczyzna udał się na spacer i do wieczora nie wrócił do domu, co zmusiło rodzinę do zgłoszenia zaginięcia. Po kilku godzinach poszukiwań, jego ciało zostało znalezione w lesie.
W poniedziałek burmistrz miasta potwierdził, że ofiarą był mieszkaniec Detvy, który regularnie wybierał się na niedzielne spacery po lesie. Lekarz przeprowadzający oględziny zwłok stwierdził, że odniesione przez mężczyznę obrażenia wskazują na atak niedźwiedzia.