
— Mogę potwierdzić, zatrzymaliśmy osobę, która jest podejrzana o podłożenie ognia pod dom mieszkalny w Zakopanem. Pani ta usłyszała zarzut podpalenia oraz usiłowania zabójstwa — mówi w rozmowie z Onetem prokurator Rafał Porębski, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Zakopanem.
— Więcej szczegółów sprawy na razie nie zdradzamy z uwagi na dobro śledztwa. Niemal dokładnie w tej samej chwili, w której rozmawiamy, prokurator prowadzący całe postępowanie jest w sądzie, gdzie trwa posiedzenie, w trakcie którego zapadnie decyzja, czy osoba zatrzymana trafi do aresztu tymczasowego. Zawnioskowaliśmy o to — dodaje śledczy.
Do pożaru domu w zakopiańskiej dzielnicy Krzeptówki doszło w nocy z 29 na 30 marca ok. godz. 4 w nocy. Drewniany budynek stanął w ogniu, gdy domownicy spali. Ogień zajął klatkę schodową, odcinając drogę ucieczki. Gdy straż pożarna dojechała na miejsce, trzy osoby czekały na balkonie, a czwarta ratowała się ucieczką na dach. Wszyscy zostali ewakuowani przy użyciu drabin. Na szczęście nic im się nie stało. Już w czasie pożaru śledczy zaczęli badać sprawę. Dowody ewidentnie wskazywały bowiem na to, że w tym miejscu doszło do podpalenia.
— Dodatkowo wszystko wskazywało na to, że podpalacz specjalnie zatarasował mieszkańcom budynku możliwość ucieczki klatką schodową. Przez to naprawdę mogło dojść do tragedii. Dobrze, że ci ludzie obudzili się w porę — mówi w rozmowie z Onetem jeden ze strażaków biorących udział w akcji gaśniczej.
Zarówno policja, jak i prokuratura nie chcą zdradzać szczegółów śledztwa w sprawie podpalenia. Nieoficjalnie udało nam się jednak ustalić, że motywem podpalaczki był prawdopodobnie zawód miłosny.
— Kobieta wywołała pożar w domu należącym do innej mieszkanki Zakopanego. Obie panie mogły być rywalkami o względy jednego mężczyzny — mówią nam osoby znające szczegóły sprawy.
Pytany o to prokurator Porębski odpowiada, że „na tę chwilę informacji na temat tego, kim jest zatrzymana oraz o jej motywach nie może zarówno potwierdzić, jak i ich zdementować”.