Skip to main content

Legendarny zespół Perfect ogłosił reaktywację. Muzycy wrócą na scenę, ale już z innym wokalistą. Został nim Łukasz Drapała znany m.in. z „The Voice of Poland”. Wiadomo, co na to wszystko Grzegorz Markowski.

Informacje o powrocie Perfectu przekazali Piotr Urbanek i Dariusz Kozakiewicz w programie telewizyjnym „Pytanie na śniadanie” w TVP2. Panowie przedstawili także nowego piosenkarza Łukasza Drapałę. Wcześniej artysta był związany z zespołem Chemia.
Popularność zdobył dzięki występom w „The Voice of Poland”. Szersza publiczność poznała go też dzięki zwycięstwu na opolskich premierach w 2023 roku, gdzie otrzymał nagrodę za najlepszą kompozycję za utwór „Jeszcze jestem”. Perfect jest już po pierwszych próbach z piosenkarzem i entuzjastycznie podchodzi do nowych wyzwań. Grupa szykuje się do nadchodzących występów.

A jak na działania Perfectu zareagował Markowski? Urbanek na antenie Telewizji Polskiej powiedział, że „Grzegorz dał nam swoje błogosławieństwo” na te decyzje. – Zazdrości nam troszkę energii i tego, że mamy jeszcze siłę, żeby grać – dodał.
Markowski przeszedł na emeryturę
Przypomnijmy, że Markowski śpiewał w zespole Perfect od lat 80. Utwory w jego wykonaniu, takie jak: „Nie płacz Ewka”, „Niewiele ci mogę dać” czy „Wszystko ma swój czas” stały się ponadczasowymi hitami. Cztery lata temu wokalista za pośrednictwem facebookowego profilu swojej córki Patrycji, opublikował oświadczenie, w którym przekazał, że „jego stan zdrowia pogorszył się” i nie jest już na siłach, aby dawać, takie koncerty, jak kiedyś. Postanowił więc przejść na emeryturę.
Fani piosenkarza często zastanawiają się, co się dzieje z Markowskim i jak się czuje. Pewnego razu sam zainteresowany na pytanie o swoją kondycję odpowiedział pewną anegdotą o wokaliście Aerosmith. Nawiązał tym do bezlitośnie upływającego czasu.
– Ja to kiedyś mówiłem w wywiadzie… Włożyli malutką kamerę w gardło Stevena Tylera. Tam są dwa mięśnie, takie po 3-4 cm… One w czasie silnego dźwięku, takiej fermaty, uderzają kilkadziesiąt razy na sekundę – tłumaczył w rozmowie z Radiem Złote Przeboje.
– Te mięśnie, przechodząc koncert, pokonują ogromny wysiłek. To jak każdy mięsień. A ja mam 71 lat, (mój głos – przyp. red.) jest po prostu coraz słabszy. Można zmienić repertuar, można zacząć śpiewać ballady, ale mnie to nie przekonuje – ocenił Markowski.
– W rock’n’rollu trzeba mieć trochę wyobraźni, potem mieć pazur, potem mieć energię. To nieubłagane. Jeżeli nie zaśpiewasz „Niepokonanych” z taką energią, że przynajmniej będą szczypać oczy, to lepiej jednak „zejść ze sceny niepokonanym” – skwitował artysta.