Skip to main content

Chodzi o wystawę „Za wolność naszą i waszą”, którą zorganizowała w czerwcu 2022 r. kancelaria premiera, gdy był nim Mateusz Morawiecki. Głównymi jej eksponatami były rosyjski czołg, transporter, haubicoarmata i wóz opancerzony. Wszystko zniszczone przez Ukraińców podczas wojennych działań. Celem wystawy, która prezentowana była w dużych polskich miastach, było pokazanie, że Rosjan można pokonać.

Mogły w każdej chwili eksplodować

Problem w tym, że — jak ujawniliśmy w lutym w Onecie – we wnętrzu pojazdów znajdowały się granaty, amunicja i inne niebezpieczne materiały, które, zdaniem ekspertów, mogły w każdej chwili eksplodować. Wyszło to na jaw, gdy nowe władze Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, która na zlecenie KPRM zajmowała się transportem, załadunkiem i rozładowywaniem wraków, obecnie składowanych na jej terenie.

Wszystko wskazuje na to, że ani na granicy, ani przed zaprezentowaniem ich na wystawie, nikt nie sprawdził rosyjskich wraków. W związku z tym te „tykające bomby” odbyły „tournée” po całej Polsce. Dopiero teraz niebezpieczne materiały wyciągnęli i zabezpieczyli saperzy.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

W związku z tym RARS pod koniec stycznia br. złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia dwóch przestępstw — sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach oraz działanie na szkodę interesu publicznego i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. To drugie dotyczy wydania przynajmniej 850 tys. zł na tę wystawę z budżetu RARS. To, zdaniem nowego szefostwa tej instytucji, złamanie prawa, bo nie leży to w jej kompetencjach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rosyjskie wraki z granatami jeździły po Polsce. Ekspert: to zaczyna wyglądać groźnie

Prokuratura: decyzja o wszczęciu śledztwa jeszcze w tym tygodniu

Wykrytymi nieprawidłowościami zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola. — Sprawa jest na etapie postępowania sprawdzającego. Przyjęto ustne zawiadomienie o przestępstwie od przedstawiciela RARS oraz uzyskano dodatkowe dokumenty związane z przedmiotem postępowania. W bieżącym tygodniu zostanie podjęta decyzja o wszczęciu śledztwa – przekazał Onetowi prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Przypomnijmy, wraki rosyjskich pojazdów pojawiły się pod koniec czerwca 2022 r. , cztery miesiące po inwazji Rosji na Ukrainę, na placu Zamkowym w Warszawie. Potem czołg bojowy T-72BA, transporter opancerzony BTR-82A, haubicoarmata 2S19 Msta-S oraz samochód opancerzony TIGR, wszystko zniszczone w trakcie walk przez ukraińskich żołnierzy, były prezentowane m.in. we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku, a także na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach. Wszędzie tam wystawę odwiedzały tłumy widzów, nie mając świadomości, że wraki zawierały niebezpieczne materiały, które mogły w każdej chwili eksplodować.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szef RARS o granatach we wrakach rosyjskich czołgów. „300 potencjalnych ofiar przy eksplozji”

— Ogrom beztroski i niekompetencji służb za czasów PiS poraża. Po pierwsze: wydawanie setek tys. zł z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych na obwoźną propagandę jasno wskazuje na przekroczenie uprawnień przez osobę, która wydała takie polecenie. Jednak niesamowicie skandaliczne jest też to, że nikt nie sprawdził na granicy wraków wjeżdżających do nas prosto z epicentrum wojny – komentował w rozmowie z Onetem Jacek Dobrzyński, rzecznik MSWiA, pod które podlega RARS.

Michał Dworczyk, który jako ówczesny szef KPRM otwierał wystawę w Warszawie i promował jej kolejne prezentacje w innych miastach, był zaskoczony naszymi ustaleniami. — Mogę jedynie podkreślić, że wszelkie działania, które podejmowałem jako szef KPRM, były zgodne z prawem, poprzedzone konsultacjami z właściwymi komórkami organizacyjnymi KPRM i nastawione na realizację obowiązków ustawowych — komentował w rozmowie z Onetem polityk PiS.

Teraz sprawdzi to prokuratura.