„Strategia jest jasna: podpalić knot i zobaczyć, co pozostanie po eksplozji” – opisał dziennik działania RN. Partia chce dodać otuchy swoim wyborcom, a Le Pen nie zamierza „umrzeć jako męczennica, bez rzucenia do walki ostatnich sił” – przypuszcza „L’Opinion”.
Przypomniał, że liderka skrajnej prawicy odwołała się od wyroku. Teraz jej współpracownicy „liczą na wywieranie presji”. Ich zdaniem „walka jest bardziej polityczna niż prawna„.
Zdaniem dziennika istnieje jednak ryzyko „przestraszenia” niedawno pozyskanego elektoratu i zagrożenia w związku z tym dążeniom skrajnej prawicy do jej „oddemonizowania”. „Pierwsze badania opinii publicznej nie są korzystne” – podkreślił „L’Opinion”, cytując trzy sondaże, z których wynika, że większość Francuzów uznała wyrok dla Le Pen za nieodbiegający od normy. RN mówi o „tyranii sędziów”, jednak dane sondażowe są sprzeczne z tą linią obrony – zauważyła gazeta.
Sprawa Marine Le Pen. Media: Zjednoczenie Narodowe nie będzie się powstrzymywać
Dziennik ocenił, że RN chce najpierw „upolitycznić i utrzymać gniew”, a później „podjąć próby szerszego przekonywania„. Jak tłumaczył „L’Opinion” jeden z wyższych rangą działaczy RN, Jerome Sainte-Marie, tym, czego partia chce uniknąć, jest „powstrzymywanie się”.
„Jeśli osiągasz pewien stopień oburzenia, a nie ma natychmiastowego rozwiązania, istnieje ryzyko, że wpadniesz w formę rezygnacji” – wyjaśnił Sainte-Marie. Jego zdaniem „należy dać wściekłości konkretne ujście„, unikając przy tym „anarchicznej mobilizacji”.
Zobacz również:
Wyrok Marine Le Pen. Partia wychodzi na ulice bronić liderki
Stąd też, zdaniem dziennika, rzecznicy partii – ale tylko oni – „zostali masowo wysłani” do programów telewizyjnych, a w mediach społecznościowych hashtag „Ratujmy demokrację” zastąpił poprzedni, „Popieram Marine”.
Zapowiedziana przez szefa partii Jordana Bardellę mobilizacja i rozdawanie ulotek w najbliższy weekend jest czymś „wyjątkowo rzadkim” – podkreślił „L’Opinion” (RN unika akcji ulicznych, we Francji na ulice wychodzi wyłącznie lewica – red.).
Zdaniem dziennika RN balansuje teraz między sprzecznościami: „wzywa do mobilizacji, ale chce za wszelką cenę uniknąć procesu trumpizacji”. „Jeśli wznieca się gniew, którego się nie kontroluje, to ściąga się na siebie problemy” – powiedział dziennikowi jeden z działaczy partii.