Skip to main content

Podsłuchy CBA i kontrakty warte setki milionów złotych

Jak ujawniliśmy w Onecie, CBA, za rządów PiS, w trakcie operacji „Nevada” CBA nagrało rozmowy biznesmena Witolda Karczewskiego z tajemniczym Białorusinem Aleksandrem Zingmanem. Tego drugiego polski wywiad podejrzewał o kontakty ze służbami specjalnymi Białorusi i Rosji.

Utrzymujący bliskie kontakty z ludźmi Łukaszenki podlaski biznesmen omotał wielu polityków. Po piętach depcze mu prokuratura, która uważa, że Karczewski chciał dać kenijskiemu urzędnikowi łapówkę w wysokości ok. 25,6 mln zł. Wszystko po to, by zdobyć zamówienia warte ponad 300 mln zł. Podlaski przedsiębiorca przewijał się też w śledztwie dotyczącym szpiegostwa na rzecz obcego wywiadu.

Podział łupów po spotkaniu prezydentów

Nad Witoldem Karczewskim od lat był roztoczony polityczny parasol ochronny. O sile i wpływach wiceprezesa firmy Contractus świadczą polityczne znajomości, jakie zawarł na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. I nie chodzi tylko o polityków prawicy — podlaski biznesmen, który sam dawno temu startował do Senatu, bratał się z każdą opcją polityczną. Klucz tych znajomości miał być jeden — powiększanie wpływów.

Witold Karczewski był blisko prezydenta Andrzeja Dudy. Jako wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej był zapraszany na wiele uroczystości i wydarzeń. W 2023 r. — jak twierdzi sam Karczewski — na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy brał udział w wizycie głowy państwa w Mongolii.

— Jak każdy uczestnik byłem z tego tytułu weryfikowany przez odpowiednie służby. Nikt nie zgłosił żadnych zastrzeżeń co do mojej osoby — broni się przedsiębiorca.

Prezydent Senegalu Macky Sall i prezydent RP Andrzej Duda podczas wizyty delegacji senegalskiej w Polsce Grzegorz Jakubowski/KPRP / Kancelaria Prezydenta

Prezydent Senegalu Macky Sall i prezydent RP Andrzej Duda podczas wizyty delegacji senegalskiej w Polsce

Jak ustaliliśmy, swoje wpływy i znajomości wykorzystywał od lat. Karczewski uczestniczył w rozmowach delegacji rządowych podczas wizyty prezydenta Senegalu Macky’ego Salla w Polsce w październiku 2016 r.

Co istotne, tuż przed tamtym spotkaniem głów państw Karczewski i człowiek Łukaszenki Zingman w nagranej przez CBA 25 października 2016 r. rozmowie telefonicznej ustalili wspólną strategię w sprawie wniosku o przyznanie przez rząd RP kredytu pomocowego dla Senegalu.

Rozmowy Witolda Karczewskiego i Aleksandra Zingmana przed spotkaniem delegacji Senegalu z Andrzejem Dudą Materiały „Na prawach cytatu”

Rozmowy Witolda Karczewskiego i Aleksandra Zingmana przed spotkaniem delegacji Senegalu z Andrzejem Dudą

Aleksander Zingman: Cześć, rozmawiałem z Senegalem, a on wczoraj się z nim spotkał, z Prezydentem, ten o wszystkim wie, w Polsce ogłosi o tym (mówi niewyraźnie) i my potem to wszystko…

Witold Karczewski: Czyli, według ciebie, on tego nie przywiezie, tak? Wniosku o kredyt?

Aleksander Zingman: Myślę, że on o tym ogłosi. Oni się dogadają, a potem on powie — że ja mu przyślę wniosek. O tak będzie.

Witold Karczewski: No, ale program jest skonstruowany tak – on będzie tam pół godziny, on wygłosi przemówienie, nasz Prezydent wygłosi przemówienie i pojadą tam na swoje rozmowy, na drugi dzień pojadą do Gdańska, zostanie minister…. Zostanie Minister Przemysłu, z którym prowadzimy rozmowy przez telefon, nas poznał doradca ekonomiczny i on mi obiecuje, że pozna mnie z Ministrem Rolnictwa. Ja z tymi dwoma osobami porozmawiam, wrócę, a do tego czasu, żeby on mi przysłał (chwilowa przerwa w nagraniu) memorandum, co my chcemy robić, pamiętasz, takie co wysyłaliśmy bezpośrednio, a drugie przez tamtego. To wszystko, co ja mogę zrobić w czasie tej wizyty.

Aleksander Zingman: Do Prezydenta nikt ciebie nie zaprowadzi.

Witold Karczewski: Posłuchaj, ja będę występować jako przedstawiciel Izby Handlowo-Przemysłowej, tam nie będzie Arendarskiego , ale nie myślę… nie myślę, … no zaprowadzi, zaprowadzi … ale na rozmowę nie wiem, czy mi pozwolą. Przedstawią – kim jestem, może tyle zrobią… No ale jakby, jakby wiesz, oni tam…

Aleksander Zingman: Jeżeli ciebie przedstawią – kim jesteś, to powiedz, że prowadziłeś negocjacje w sprawie polskiego kredytu i że przyjedziesz do nich w listopadzie, no chociaż tyle powiedz.

27 października 2016 r., po oficjalnych uroczystościach z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy, Karczewski zadzwonił do Zingmana i zaczął mu relacjonować szczegóły prowadzonych rozmów. Polak i Białurosun przystąpili do podziału łupów. Chodzi o kredyt, który Polska miałaby przyznać Senagalowi na zakup towarów z naszego kraju.

Witold Karczewski: Dzwoniłem do ciebie, rozumiesz, pytałem, bo ja dzisiaj jadę ze spotkania z Prezydentem, które było puste, głupie i … ale jedna informacja jest dobra, że oni wystąpili o 500!

Aleksander Zingman: Nie zrozumiałem, powtórz jeszcze raz.

Witold Karczewski: Wystąpili o 500 milionów!

Aleksander Zingman: No dobrze, widzisz!

Witold Karczewski: No ale dostaną może 200 …

Aleksander Zingman: Jak dadzą 200 to podzielimy 200, no ile będzie, tyle dadzą!

Stenogram z rozmowy Witolda Karczewskiego i Aleksandra Zingmana po spotkaniu, w którym uczestniczył prezydent Andrzej Duda Materiały „Na prawach cytatu”

Stenogram z rozmowy Witolda Karczewskiego i Aleksandra Zingmana po spotkaniu, w którym uczestniczył prezydent Andrzej Duda

Kredyt rządu RP dla Senagalu do tej pory jest przedmiotem rozmów. Zgodnie z wykazem Ministerstwa Finansów w trakcie uzgodnień jest międzyrządowa umowa z tym krajem o wartości 100 mln dolarów.

Poseł ma wyciągać informacje z prokuratury

O szerokich kontaktach Witolda Karczewskiego dowiadujemy się również z meldunków operacyjnych, które funkcjonariusze wysyłali do szefostwa CBA. Poniżej przytaczamy fragment materiałów uzyskanych od OZI (osobowe źródło informacji) o ps. „Baltazar” z 18 listopada 2016 r.

„Witold Karczewski jest nieformalnie powiązany z licznymi politykami i urzędnikami państwowymi pochodzącymi z województwa podlaskiego. Zaliczyć do nich można Marka Ziółkowskiego (…), Krzysztofa Jurgiela – Ministra Rolnictwa, (…) czy posła Jacka Żalka. Nieoficjalnie wspierają oni działalność biznesową Witolda Karczewskiego”.

Jacek Żalek PAP/Artur Reszko / PAP

Jacek Żalek

Białostocki poseł Jacek Żalek zasiadał w polskim parlamencie w latach 2007-2023. Najpierw jako polityk Platformy Obywatelskiej, a następnie był w ugrupowaniach Jarosława Gowina, by skończyć w Republikanach Adama Bielana.

Nie bez powodu służby zaliczyły go do najbliższego kręgu znajomych Karczewskiego.

CBA nagrało kilka rozmów między przedsiębiorcą a Jackiem Żalkiem. Widzieliśmy stenogramy z połączeń telefonicznych wykonanych w okresie październik 2016 — luty 2017 r. Wszystkie te rozmowy dotyczyły postępowania Prokuratury Regionalnej w Białymstoku w sprawie Witolda Karczewskiego, która później postawiła mu zarzuty korupcyjne w kontekście kontraktu w Kenii.

Witold Karczewski: No cześć, możemy rozmawiać czy za wcześnie?

Jacek Żalek: Możemy.

Witold Karczewski: Tak.

Jacek Żalek: Wiesz co, generalnie blady strach, przez telefon to już w ogóle.

Witold Karczewski: Yhy.

Jacek Żalek: Jak słyszą prokuratura, to już wiesz na samą myśl już drżą czy to nie o nich przypadkiem chodzi. Także tak to wygląda.

Witold Karczewski: Aha.

Jacek Żalek: Więc na pewno trzeba poczekać do 3, to to wiesz, jakoś w cztery oczy ewentualnie będę w stanie ustalić.

Stenogram rozmowy Witolda Karczewskiego i Jacka Żalka ws. postępowania w prokuraturze Materiały „Na prawach cytatu”

Stenogram rozmowy Witolda Karczewskiego i Jacka Żalka ws. postępowania w prokuraturze

„W trakcie przytoczonej rozmowy Jacek Żalek informuje W. Karczewskiego, iż nie dokonał dotychczas żadnych nowych ustaleń dotyczących postępowania (najprawdopodobniej) (…) prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku. W dalszej części rozmowy J. Żalek zobowiązuje się przeprowadzić kolejne działania zmierzające do uzyskania przedmiotowych informacji. Twierdzi, że okazję do tego będzie miał 3.11.2016 r. w trakcie prywatnego spotkania” — czytamy w analizie służb.

Kilka dni później służby nie miały wąpliwości, że chodzi o to konkretne śledztwo – Jacek Żalek poprosił o sygnaturę postępowania w prokuraturze. Pracownicy Karczewskiego mieli przesłać mu ją mailem.

Witold Karczewski: Cześć.

Jacek Żalek: Czy możesz mi dać ten sygnaturę akt, znaczy tego postępowania w prokuraturze?

Witold Karczewski: Tak, tak za jakieś 10 minut Ci dam.

Jacek Żalek: Dobra, dzięki.

Poprosiliśmy byłego posła o komentarz. — Nie byłem w posiadaniu jakichkolwiek informacji z prokuratury i nie miałem wiedzy o zarzutach wobec pana Karczewskiego — mówi nam krótko Jacek Żalek.

Zaufany człowiek Ziobry kontaktuje się z Karczewskim

CBA nagrało jeszcze jedną rozmowę, z pozoru niewiele wnoszącą do sprawy, ale która pokazuje, jak szerokimi kontaktami dysponował Witold Karczewski. 21 grudnia 2016 r. na numer wiceprezesa Contractusa zadzwoniła jego pracownica z informacją, że chce się z nim skontaktować Ryszard Rafalski z Ministerstwa Sprawiedliwości. Według służb sprawa dotyczyła postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku.

Kobieta NN: Szefie przed chwilą do mnie na biurko zadzwonił Pan Rafalski Ryszard, Ministerstwo Sprawiedliwości w Warszawie i prosi o pilny kontakt, bo on dzisiaj był, powiedział mi, tak że był po rozmowie z Panem Jackiem Żalkiem i i pilnie chce się z panem skontaktować. Zostawił mi swój numer telefonu, tak że ja wyślę na sms za chwilę to tam.

Witold Karczewski: Nie, nie, nie wyślij ja zaraz będę w biurze i zadzwonimy do niego.

Ryszard Rafalski to były adwokat i zaufany człowieka Zbigniewa Ziobry, który zrobił błyskawiczną karierę w prokuraturze. Był zatrudniony w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie był szefem zespołu analiz w biurze ministra. To właśnie on — razem z ówczesnym posłem PiS Stanisławem Piotrowiczem — negocjował z ludźmi Andrzeja Dudy nowy kształt ustaw dotyczących Sądu Najwyższego i KRS, po zawetowaniu przez prezydenta projektów PiS w lipcu 2017 r.

Prokurator Ryszard Rafalski PAP/Mateusz Marek / PAP

Prokurator Ryszard Rafalski

Jak podaje OKO.PRESS w grudniu 2017 r. Rafalski uzyskał tytuł prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz. A kilka tygodni później — w styczniu 2018 r. — tytuł prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po dwóch kolejnych dniach został delegowany do Prokuratury Krajowej. Obecnie pracuje w mazowieckich „pezetach”, czyli oddziale w Prokuratury Krajowej zajmującym się przestępczością zorganizowaną.

Ryszard Rafalski nie chciał z nami rozmawiać bezpośrednio. Poprzez rzecznika Prokuratury Krajowej zapytaliśmy go o kontakty z Witoldem Karczewskim. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.

Onet ustalił, że śledztwo przeciwko Karczewskiemu, wszczęte w czasach rządów PiS, szło ślamazarnie. Owszem, po kilku latach dostał zarzut obiecywania wielkiej łapówki jednemu z kenijskich polityków, ale potem śledztwo zostało zawieszone na kilka lat pod hasłem, że trzeba uzyskać pomoc prawną w Afryce. Zostało odwieszone po utracie przez PiS władzy i jak słyszymy nieoficjalnie, ma zakończyć się aktem oskarżenia przeciwko biznesmenowi.

Poseł PO odzyskuje pamięć. „Złożyłem stosowną notatkę w ABW”

Błędem byłoby zakładać, że z Karczewskim rozmawiali wyłącznie politycy Zjednoczonej Prawicy. Dziennikarze TVN24 „złapali” biznesmena w Sejmie, kiedy wychodził ze spotkania z Pawłem Kowalem, szefem komisji spraw zagranicznych. Były wiceszef MSZ niewiele wiedział o przeszłości oraz działalności swojego rozmówcy.

Zgodnie z naszymi ustaleniami Karczewski od lat zna się z innymi politykami KO — z prezydentem Białegostoku Tadeuszem Truskolaskim i jego synem Krzysztofem, który od 2015 r. zasiada w ławach sejmowych. Zanim syn włodarza Białegostoku na poważnie zajął się polityką, jako młokos miał współpracować z Karczewskim.

Poseł PO Krzysztof Truskolaski zapytany przez TVN o współpracę z Witoldem Karczewskim, zasłaniał się niepamięcią. Niespełna 35-letni polityk nie pamiętał żadnej swojej wizyty w Afryce.

— To śmieszne, że nic nie pamięta. Proszę go zapytać, czy był w Burkina Faso. Byliśmy w zakładach mięsnych, latały tam sępy i on strasznie się ich bał. Ponadto po każdym przywitaniu się z czarnoskórą osobą musiał odkażać sobie ręce, bo bał się zarazków — twierdzi nasz rozmówca, który bywał z nim w Afryce.

Krzysztof Truskolaski PAP/Albert Zawada / PAP

Krzysztof Truskolaski

Po pytaniach Onetu Krzysztof Truskolaski odzyskał pamięć. Tłumaczy, że Witolda Karczewskiego poznał kilkanaście lat temu, gdy był studentem ekonomii. A niepamięć w rozmowie z TVN tłumaczy zaskoczeniem.

— Miało to miejsce ponad 10 lat temu, gdy nie byłem posłem. Do Burkina Faso zostałem raz oddelegowany przez swojego pracodawcę na wyjazd służbowy. Po tym wyjeździe nie miałem żadnych kontaktów gospodarczych na tym kontynencie — mówi w rozmowie z Onetem Krzysztof Truskolaski.

Poseł zapewnia, że nie wiedział o podejrzanej działalności i kontaktach Witolda Karczewskiego. — Nigdy nie otrzymałem z żadnych instytucji państwa informacji uprzedzających mnie przed kontaktami z tym panem. W ostatnim czasie nie utrzymuję z nim żadnych kontaktów oraz złożyłem stosowną notatkę w ABW na temat mojego kontaktu z tym panem — dodaje Truskolaski.

Co do historii z sępami i odkażaniem rąk twardo przekonuje: — Absolutnie nie jest to prawda.

W PSL zakaz kontaktów z Karczewskim

Nie tylko działacze PiS i PO byli odwiedzani przez podejrzanego o korupcję Witolda Karczewskiego. Przedsiębiorca nie gardził żadną opcją polityczną, która mogła pomóc mu odblokować tzw. kredyt kenijski po tym, jak jego działalność zaczęła badać prokuratura i postawiła mu zarzuty korumpowania ważnego polityka z Kenii.

Za rządów PiS Karczewski miał dotrzeć tak wysoko, że w 2023 r. premier Mateusz Morawicki, mimo postawionych Karczewskiemu zarzutów korupcyjnych, miał naciskać na podpisanie aneksu do umowy z Kenią, by jego firma Contractus mogła zacząć realizować „wygrane” kontrakty. Gdyby to się udało, firma Karczewskiego dostałaby ponad 300 mln zł.

Potem w Polsce zmieniła się władza. Karczewski zaczął docierać do ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego (PSL), jak i wiceszefa MSZ Andrzeja Szejny (Lewica).

Czesław Siekierski i Andrzej Szejna Tytus Żmijewski/PAP / PAP

Czesław Siekierski i Andrzej Szejna

Z kolei w październiku 2024 r. Witold Karczewski był na spotkaniu z ministrem infrastruktury Dariuszem Klimczakiem (PSL), gdzie oficjalnie lobbował w sprawie budowy dróg w województwie podlaskim. Zdjęcia z niektórych spotkań zaczęły znikać z sieci po naszych pytaniach.

— Po pierwszych medialnych doniesieniach o podejrzanej działalności tego pana nasi działacze dostali zakaz kontaktowania się z nim. Pan Karczewski próbował nawet do mnie dotrzeć, ale wcześniej dostałem informację, że lepiej się z nim nie spotykać — mówi nam ważny polityk PSL z kręgów rządowych.

Szymon Hołownia proponuje Karczewskiemu funkcję marszałka Sejmu

Kolejnym rozmówcą Witolda Karczewskiego stał się kandydat na prezydenta Szymon Hołownia. Niedawno marszałek Sejmu odbył cykl spotkań w swoim rodzinnym Białymstoku, m.in. z lokalnymi przedsiębiorcami zrzeszonymi w podlaskich organizacjach.

Przy stole, tuż obok kandydata, siedział Witold Karczewski, co zostało uwiecznione na zdjęciach i nagraniach. Zresztą sam Hołownia w swoich mediach społecznościowych zamieścił film, który później szybko usunął.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

— Nasza koalicja popełni wielki błąd, jeżeli wymieni mnie na Czarzastego. Powinna wymienić na pana. Pan by tam ogarniał, naprawdę widzę potencjał marszałkowski dużej klasy — żartował Szymon Hołownia do Witolda Karczewskiego.

Biznesmen przyjął słowa marszałka Sejmu z wielkim zadowoleniem. Hołownia kontynuował swoje przemyślenia: — Najlepiej jak pan do nich CICHO, bo czasami muszę krzyknąć.

Kiedy media szybko wyciągnęły, z kim się spotkał, Hołownia zaczął się tłumaczyć, że nie ma pojęcia o przeszłości Karczewskiego i nikt go przed nim nie ostrzegał.

— Ja żadnych informacji w tej sprawie nie miałem. Ani od żadnego ministra, ani od nikogo z organizatorów tego spotkania. Nie znam tego człowieka, po raz pierwszy słyszę o tej sprawie od państwa, spotkanie było publiczne — mówił Szymon Hołownia, lider Polski 2050.

Na portalu X pochodzący z Białegostoku wicemarszałek Senatu Maciej Żywno, partyjny kolega Hołowni, przekonywał potem, że Witold Karczewski nie ma żadnych zarzutów i po prostu reprezentował środowisko przedsiębiorców. Jest to oczywista nieprawda. Przed publikacją naszego materiału raz jeszcze upewniliśmy się, że Karczewski dalej jest podejrzanym w prokuratorskim śledztwie, które zostało przedłużone do 12 maja br.

Po całym zamieszaniu Karczewski, za pomocą mediów społecznościowych Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku, wydał oświadczenie, w którym podkreśla, że nie jest osobą skazaną i może uczestniczyć w życiu publicznym.

Dyplomaci i urzędnicy na taśmach CBA

Do zagranicznej ekspansji za rządowe pieniądze — jaką w Afryce prowadzili Karczewski i Zingman — potrzebni byli odpowiedni ludzie, czyli tacy, którzy pracują w dyplomacji i w resortach mogą „przyklepywać” decyzje. Część z nich służby podejrzewały o uczestnictwo w procederze korupcyjnym.

Funkcjonariusze CBA za jedną z takich osób uważali Marka Ziółkowskiego. To wieloletni pracownik polskiej dyplomacji. W trakcie swojej kariery był m.in. chargé d’affaires RP na Białorusi (1995-1996), ambasadorem RP w Ukrainie (2001-2005) i Kenii (2012-2015). W grudniu 2015 r. — po przejęciu władzy przez PiS — objął tekę wiceministra MSZ, a zwieńczeniem jego kariery była posada ambasadora RP przy NATO (2017-2019).

Antoni Macierewicz i Marek Ziółkowski PAP/Paweł Supernak / PAP

Antoni Macierewicz i Marek Ziółkowski

W meldunkach służb czytamy, że Ziółkowski „wspiera działalność Witolda Karczewskiego, pełniącego funkcję wiceprezesa zarządu firmy >>Contractus<<, w trakcie realizacji postępowania przetargowego powiązanego z projektem pomocowym udzielonym Tanzanii przez Rząd RP. Marek Ziółkowski jednocześnie dyskredytował pozostałe firmy biorące udział przedmiotowym postępowaniu”. Za co miał brać łapówki.

CBA podsłuchało również rozmowy z Sergiuszem Wolskim, ówczesnym charge d’affaires w ambasadzie RP w Nairobi, który obecnie jest typowany do objęcia jednej z placówek w Afryce. Na taśmach znalazł się również Wojciech Rząsiecki, kiedy pracował w Departamencie Gwarancji i Poręczeń Ministerstwa Finansów.

Jak ustalił Onet, w latach 2014-2015 kiedy rozstrzygały się losy kredytu kenijskiego, Witold Karczewski aż dwanaście razy gościł u Wojciecha Rząsieckiego w gmachu Ministerstwa Finansów. Później jeszcze kilkadziesiąt razy spotykał się z innymi urzędnikami, w tym z obecnym dyrektorem Departamentu Gwarancji i Poręczeń Jackiem Barylskim (pięć razy) oraz wiceministrem Pawłem Karbownikiem.

Wizyty Witolda Karczewskiego w Ministerstwie Finansów Ministerstwo Finansów

Wizyty Witolda Karczewskiego w Ministerstwie Finansów

Wspomniany Rząsiecki był bohaterem jednego z wątków śledztwa, jakie prowadzi Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Według CBA w maju 2015 r. Karczewski miał „podarować” Rząsieckiemu oraz innej urzędniczce resortu finansów opłacone dla nich przez biznesmena safari w Tanzanii i rejs statkiem po Zanzibarze. Wątek ten został umorzony przez śledczych „wobec braku wystarczających dowodów”.

Marek Ziółkowski nie chciał „wybiegać przed szereg” i nie odpowiedział na nasze pytania. Podkreśla, że umowy z krajami afrykańskimi były „znaczącym osiągnięciem polskiej dyplomacji ekonomicznej”. Z kolei Wojciech Rząsiecki najpierw zabronił nam wysłania pytań, a potem uznał, że pytania „zbyt ogólne” i dotyczącą spraw sprzed prawie 10 lat. Nie przypomina sobie opisywanych przez nas zdarzeń i zasłania się postępowaniami CBA i prokuratury, w których występuje jako świadek.

Natomiast Sergiusz Wolski stanowczo nie zgadza się z tezą służb, by podejmował „działania preferencyjne wobec firmy Contractus”.

— Zaprzeczam, bym kiedykolwiek faworyzował jakąkolwiek firmę. Nasza placówka wspierała polskie firmy w ekspansji zagranicznej. Jest to jedno z podstawowych zadań polskich placówek zagranicznych. Jeżeli dzwoni prezes jakieś firmy lub przyjeżdża i chce się spotkać, to się z nim rozmawia. W żaden sposób nie prowadziłem preferencyjnych działań — mówi Onetowi dyplomata.