„Lalka” Bolesława Prusa niebawem znów wyląduje na ekranie. Wieści o ożywieniu historii Stanisława Wokulskiego spotkały i z zachwytem, i niechęcią czytelników. Beata Tyszkiewicz, która w latach 60. grała Izabelę Łęcką, zabrała głos w sprawie nowej ekranizacji. Wyjaśniła, dlaczego jej nie kibicuje.
Zdjęcia do nowej „Lalki”, która może pochwalić się już dwiema ekranizacjami – jedną z Beatą Tyszkiewicz i Mariuszem Dmochowskim, a drugą z Małgorzatą Braunek i Jerzym Kamasem – rozpoczną się w sierpniu bieżącego roku. Za kamerą kolejnej ekranowej wersji prozy Bolesława Prusa stanie Maciej Kawalski, reżyser „Niebezpiecznych dżentelmenów” i „Planety Singli. Ośmiu historii”.
Póki co ogłoszono tylko jeden casting. Rola kupca galanteryjnego Stanisława Wokulskiego powędrowała do Marcina Dorocińskiego, gwiazdora „Róży”, „PitBulla” i „Gambitu królowej”. Miłośników powieści panoramicznej z 1890 roku interesuje zwłaszcza przyszła odtwórczyni roli Izabeli Łęckiej – arystokratki z Warszawy, która była obiektem westchnień protagonisty.
Beata Tyszkiewicz mocno o nowej wersji „Lalki”
Beata Tyszkiewicz wcieliła się w Izabelę Łęcką w filmie z 1968 roku w reżyserii Wojciecha Hasa („Rękopis znaleziony w Saragossie” i „Sanatorium pod Klepsydrą”), który historyk Jan Skłodowski określił mianem „romansu w rupieciarni”.
Ze względu na ostatnie ogłoszenie dotyczące angażu Dorocińskiego w nowej „Lalce” portal Pudelek postanowił poprosić 86-letnią aktorkę i legendę polskiego kina o komentarz. – Ja nie kibicuję, bo nie znam na tyle młodych aktorów. Poza tym wersja Hasa była na tyle wierna, że nie wiem, czy jest potrzeba ekranizowania znowu „Lalki” – oznajmiła krótko Tyszkiewicz.
Nowy odtwórca Wokulskiego jest jednak dobrej myśli. Dorociński czuje się zaszczycony szansą, jaką dali mu producenci nadchodzącej „Lalki”. „Są w polskiej kulturze postaci, które żyją i odbijają się echem w każdym z nas. Stanisław Wokulski jest jedną z nich, to człowiek pełen sprzeczności, marzyciel i pragmatyk, romantyk i rewolucjonista” – zauważył w oświadczeniu.