
Podobnie jak tydzień wcześniej niezależny deputowany do węgierskiego parlamentu Akos Hadhazy zorganizował we wtorek demonstrację przeciw nowelizacji prawa o zgromadzeniach i zakazowi Parady Równości.
Kojarzony z opozycją poseł chciał zwołać protest na moście Elżbiety, ale władze wyraziły zgodę na zorganizowanie demonstracji w innym miejscu. Na swoim profilu na Facebooku Hadhazy napisał, że zmiana lokalizacji ma na celu nie tylko odsunięcie protestujących od centrum miasta, ale też takie ich rozmieszczenie, by tłum wydawał się mniejszy. „Czy potrzeba lepszego dowodu niż ten, żeby zobaczyć, jak bardzo rząd boi się widocznego masowego protestu?” – napisał polityk.
Jeszcze przed rozpoczęciem demonstracji jej uczestnicy ostatecznie zablokowali most Elżbiety, ustawiając w pobliżu scenę, z której przemawiali następnie aktywiści oraz opozycyjni politycy krytykujący premiera Viktora Orbana i jego rząd.
Węgierska opozycja broni Parad Równości
Podobnie jak w poprzednich tygodniach, krytykowali zakaz organizowania Parady Równości, a także umożliwianie policji korzystania z oprogramowania do rozpoznawania twarzy; nazywali węgierskie władze dyktaturą. Po zakończeniu części oficjalnej ponad 3 tys. osób przeszły głównymi ulicami Budapesztu blokując sąsiednie mosty.
W ubiegłym tygodniu, a także tydzień wcześniej kilka tysięcy osób zablokowało jedną z głównych arterii komunikacyjnych w centrum Budapesztu. Była to reakcja na niedawne uchwalenie przez węgierski parlament prawa zabraniającego organizowania Parady Równości i udziału w niej.
Kontrowersyjna ustawa na Węgrzech
Stosowną ustawę przyjęto w połowie marca — w atmosferze skandalu — tłumacząc to koniecznością ochrony dzieci. Przepisy te również nadają policji uprawnienia do używania oprogramowania do rozpoznawania twarzy, które może być wykorzystywane do ustalania tożsamości organizatorów i uczestników demonstracji. Za udział w paradzie grozi grzywna wysokości od 6,5 tys. do 200 tys. forintów (68-2104 zł), która nie będzie mogła być zastąpiona pracami społecznymi.
Głosowaniu nad nowelizacją ustawy towarzyszyły gwałtowne protesty parlamentarzystów z opozycyjnej partii Momentum. Po ogłoszeniu wyników deputowani zaczęli wznosić antyrządowe okrzyki, odtworzyli nagranie hymnu Rosji i rozrzucili ulotki przedstawiające całujących się premiera Orbana i przywódcę Rosji Władimira Putina. Opozycyjni posłowie odpalili też świece dymne, w związku z czym prowadzący obrady zarządził przerwę oraz ewakuację sali obrad.
Tego samego dnia późnym popołudniem nowe przepisy podpisał prezydent Węgier Tamas Sulyok. Niezwłocznie opublikowano je też w Węgierskim Dzienniku Urzędowym.
Hadhazy zapowiedział we wtorek, że w przyszłym tygodniu protest będzie trwać całą dobę.