Jak czytamy w komunikacie prokuratury, Wacław B. został wezwany do stawiennictwa w Prokuraturze Krajowej w pierwszej połowie kwietnia w celu ogłoszenia mu zarzutu i przesłuchania w charakterze podejrzanego.
„Szczegóły dotyczące treści zarzutu zostaną przedstawione po wykonaniu powyższych czynności” – dodano.
Śledczy zamierzają postawić Wacławowi B. zarzut z artykułu 239 § 1 Kodeksu karnego. „Kto w związku z pełnieniem funkcji publicznej przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo ich obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5” – dowiadujemy się z lektury prawa.
Zobacz również:
Wacław B. usłyszy zarzuty. Prokuratura zdradza szczegóły
Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej nakreślił także tło całej sprawy. Przemysław Nowak przypomniał, że na początku listopada Adam Bodnar powołał w Prokuraturze Krajowej Zespół Śledczy do zbadania zaistniałych w latach 2016-2023 nieprawidłowości w funkcjonowaniu Podkomisji do ponownego zbadania wypadku lotniczego z dnia 10 kwietnia 2010 r.
Gremium zajęło się w pierwszej kolejności rozpoznaniem 41 zawiadomień złożonych przez Sekretarza Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej.
– 18 listopada 2024 roku prokurator wszczął 5 śledztw, w tym w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków Podkomisji – kontynuował Nowak.
Jeszcze tego samego dnia śledczy przejął z Prokuratury Okręgowej w Warszawie do dalszego prowadzenia dwa śledztwa, w tym śledztwo w sprawie zniszczenia, utraty lub ukrycia przez członków Podkomisji udostępnionych im dowodów rzeczowych, zabezpieczonych na potrzeby śledztwa badającego okoliczności katastrofy smoleńskiej. I to właśnie w tej sprawie zarzuty usłyszy Wacław B.
Przypomnijmy, że z oficjalną wersją polskiej komisji badania katastrofy smoleńskiej nie zgadzają się Antoni Macierewicz oraz część rodzin ofiar wypadku TU-154M. Przed laty stworzyli oni swój własny zespół wyjaśniający przyczyny feralnego lądowania Tupolewa. Według osób zrzeszonych w tzw. komisji Macierewicza, tuż przed wypadkiem maszyny miało dojść do serii wybuchów na jej pokładzie. Tę tezę próbowano udowodnić na przykładzie pękającej parówki, czy też puszki z piwem.